SPIUG podsumowuje IV kwartał w branży budowlanej i instalacyjno-grzewczej

b_100_100_16777215_00_http___hurtownieinstalacyjne.pl_images_loga_inne_spiug_logo.jpg

Jak co kwartał, Stowarzyszenie Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych (SPIUG) opublikowało obszerny raport, opisujący tendencje na rynku budowlanym oraz instalacyjno-grzewczym. Zapraszamy do lektury.

Podsumowanie trendów rynku budowlanego i instalacyjno-grzewczego w IV kwartale 2011 r.


Podsumowanie tego co się działo na rynku instalacyjno-grzewczym w IV kwartale 2011 r. jest w pewnym sensie podsumowaniem całego roku 2011. Pewne tendencje, zarówno branżowe, jak też mające miejsce w całym budownictwie mieszkaniowym i szerzej - w polskiej gospodarce, znalazły swoje odzwierciedlenie w końcówce roku, choć miały miejsce pewne korekty. Na to, co się dzieje w budownictwie mieszkaniowym, maja wpływ zjawiska, które dały się zaznaczyć w tym segmencie rynku już 2 – 3 lata temu. Nie bez znaczenia jest tutaj także aktualną siła nabywcza inwestorów, którzy obecnie wykańczają budowane lub modernizowane mieszkania i inne obiekty budowlane, wymagające zaopatrzenia w ciepło.


Stowarzyszenie Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych, jak co kwartał, przedstawia podsumowanie sytuacji w branży budownictwa mieszkaniowego i branży instalacyjno-grzewczej. Źródłem zawartych w podsumowaniu informacji są zarówno oficjalne dane statystyczne dotyczące rozwoju runku budowlanego i budowy mieszkań, jak też opinie przekazane w bezpośredniej rozmowie przez aktywnych ok. 20 uczestników tego rynku, zarówno producentów urządzeń grzewczych, jak także firm handlowych. Warto zauważyć, że ocena stanu rynku może się różnić w zależności od punktu widzenia wynikającego z rodzaju prowadzonej przez niego działalności oraz obszaru jego działania. Niemniej jednak, analizując dostępne dane można prognozować w pewnym przybliżeniu rozwój sytuacji rynkowej. Warto wrócić do poprzednich podsumowań publikowanych przez SPIUG od początku roku, aby skonfrontować trafność pewnych trendów, które były przewidywane w tamtych okresach. Informacje wyjściowe to fakty, które po prosty maja miejsce. Można polemizować tylko co do ich interpretacji, oraz wynikających z nich możliwych scenariuszy.


Według danych ogłoszonych przez Główny Urząd Statystyczny, po skorygowaniu o czynniki o charakterze sezonowym, produkcja sprzedana przemysłu w grudniu 2011 r. była o 9,5 proc. wyższa w porównaniu z grudniem 2010 roku i o 0,9 proc. wyższa w porównaniu do listopada 2011 roku. Pozytywny wynik jest wynikiem wzrostów zanotowanych przez 26 spośród 34 gałęzi przemysłu, w tym przez budownictwo. Ogólnie rzecz biorąc, w okresie styczeń-grudzień 2011 r. produkcja sprzedana przemysłu była o 7,7% wyższa w porównaniu z analogicznym okresem 2010 r.


Zgodnie z danymi ogłoszonymi przez GUS, budownictwo było w dalszym ciągu, podobnie jak w całym 2011 r., należało do rozwijających się w Polsce branż przemysłu także w IV kwartale 2011 r. Poziom produkcji budowlano-montażowej zrealizowanej w grudniu 2011 r., po uwzględnieniu czynników o charakterze sezonowym, był o 20,5% wyższy w porównaniu do analogicznego okresu w 2010 r. oraz o 2,9% wyższy w porównaniu do listopada. W okresie styczeń-grudzień 2011 r. produkcja budowlano-montażowa była o 16,3% wyższa w porównaniu z analogicznym okresem 2010 r.


Porównując wyniki do grudnia 2010 r., jak także do listopada 2011 r. wzrost wyników produkcji, zarówno rok do roku, jak także w ujęciu miesięcznym zaznaczył się praktycznie we wszystkich interesujących z punktu widzenia branży instalacyjno grzewczej działach budownictwa. Wskazuje to teoretycznie na trwały charakter ożywienia w tym sektorze przemysłu. Niemniej jednak, co jest istotne, jest to w odniesieniu do względnie niskiego punktu odniesienia w 2010 roku. W odniesieniu do grudnia 2010 r.. największy wzrost został osiągnięty w firmach zajmujących się głownie specjalistycznymi robotami budowlanymi, gdzie w porównaniu do ubiegłego roku produkcja osiągnęła wzrost o 34,7%. Dalej w przedsiębiorstwach, których główną działalnością jest budowa obiektów inżynierii lądowej i wodnej, wzrost wyniósł 21%, a w przedsiębiorstwach zajmujących się wznoszeniem budynków, produkcja pozostała na tym samym poziomie co w 2010 r. Analogicznie, w porównaniu do listopada2011 r. wzrosty wyniosły odpowiednio: 45,7%, 29,9%, a wypadku firm zajmujących się wznoszeniem budynków nastąpił wzrost nawet aż o 50,4%.


Ogólny klimat koniunktury w budownictwie po zakończeniu IV kwartału 2011 r. jest bardziej pesymistyczny niż w listopadzie, czy w miesiącu grudniu w ostatnich siedmiu latach. Wpływ na to mają z pewnością negatywne, także gorsze niż w listopadzie oceny dotyczące bieżącego i przyszłego portfela zamówień, produkcji budowlano-montażowej oraz sytuacji finansowej. Na pewno, przyczynia się do tego odmieniane we wszelkich przypadkach słowo „kryzys”. Efektem tego, nawet gdy wyniki przedsiębiorstw, oraz ich rezerwy finansowe na to nie wskazują, to obecna atmosfera w gospodarce powoduję spora niepewność. Statystyki pokazują także znaczny spadek marz w budownictwie, oraz to, że coraz więcej firm budowlanych wykazuje brak wypracowanego zysku. Na pytanie, na ile jest to efektem konkurencji cenowej, a na ile posunięciami o charakterze księgowym, aby zabezpieczyć sobie środki na tzw. „trudne czasy” – mogą odpowiedzieć jedynie sami przedsiębiorcy.


Warto zwrócić uwagę, że w większości przedstawiciele branży instalacyjno-grzewczej nie podzielali tego pesymizmu. Przeważał raczej umiarkowany ostrożny optymizm, wynikający ze spodziewanego portfela zamówień w 2012 roku. Oczywiście przedstawiciele tej branży wskazywali na zagrożenia, z którymi możemy się spotkać w 2012 r. Niemniej jednak prawie wszyscy liczą na niewielkie, jednocyfrowe wzrosty.


Według informacji uzyskanych z rynku, utrzymują się, a nawet wzrastają trudności w regulowaniu bieżących zobowiązań finansowych - zwiększające się opóźnienia w terminowym ściąganiu należności za wykonane roboty budowlano-montażowe . W ostatnim raporcie COFACE Poland ze stycznia 2012, można się dowiedzieć, że sady ogłosiły upadłość 723 polskich firm, co przekłada się na 10,4% wzrost w stosunku do 2010 roku, gdy dała się odczuć poprawa dyscypliny płatniczej, a liczba bankructw spadła o 5%. Najwyższy stopień upadłości z ilością 143 upadłych firm w 2011 roku dał się zaobserwować w budownictwie, co oznacza 46% wzrostu w stosunku do 2010 r.. Problem niewypłacalności dotyczył przede wszystkim małych i średnich przedsiębiorstw, które działają często jako podwykonawcy większych podmiotów. Przetrzymywanie, płatności przez zleceniodawców, w niektórych przypadkach stało się niestety regułą, tymczasem dla MSP, jest to często być albo nie być. Jest to o tyle istotne, ponieważ praktycznie prawie wszyscy instalatorzy to MSP którzy są narażeni na takie praktyki ze strony swoich zleceniodawców.


Jak sygnalizowaliśmy już w opracowywanych przez SPIUG podsumowaniach rynku już w pierwszej połowie roku, firmy płacą coraz gorzej, a zatory płatnicze coraz bardziej przyrastają. Wydaje się to dziwne, szczególnie w branży, która według wszelkich statystyk jest koniem pociągowym gospodarki. Realizowanych jest dużo inwestycji, z których te związane z EURO 2012 wchodzi w końcową (tj. wykończeniowa fazę ). W sytuacji, gdzie pomimo dużo lepszej sytuacji gospodarczej w porównaniu do innych krajów UE, wpływu osłabienia koniunktury w Europie, oraz na rynkach światowych, w Polsce nie da się uniknąć, COFACE rekomenduje firmom, aby się przygotować na reakcje polegające na bardziej zachowawczym podejściu do kontraktów, ale za to gwarantującym utrzymanie dobrej kondycji finansowej firm, przede wszystkim utrzymanie płynności finansowej. Obecnie, firmy z branży budowlanej maja ok. 20% udział we wszystkich upadłościach firm w Polsce, co stanowi podwojenie udziału w porównaniu do 2009 r., jak podaje COFACE. Ten sam raport zaznacza, że problemy z płatnościami maja często firmy o ugruntowanej pozycji na rynku. Udział firm działających dłużej niż 10 lat osiągnął już 46%.
Aby znaleźć odpowiedź na pytanie, warto przestudiować wyniki dotyczące liczby ogłaszanych przetargów. Jak podaje raport opracowany przez serwis eGospodarka, we wrześniu wzrosła w porównaniu do sierpnia liczba ogłaszanych przetargów na dostawy usług oraz. W branży budowlanej widoczny od początku roku trend spadkowy był kontynuowany. Po trzech kwartałach 2011 roku można już zaryzykować stwierdzenie, że inwestycyjne spowolnienie jest coraz bardziej widoczne, co może mieć już niedługo wpływ na cała gospodarkę.


Podsumowując IV kwartał 2011 roku, warto przyjrzeć się statystykom, pokazującym tendencję kształtującą się w przetargach. W grudniu 2011 r.oku, jak pokazuje raport przygotowany przez serwis eGospodarka, znacznie spadła w porównaniu do listopada ilość ogłaszanych przetargów na dostawy towarów oraz prace budowlane . Grudzień potwierdził tez spadkowa tendencję dla prac budowlano-remontowych obserwowaną praktycznie od pierwszego kwartału 2011 roku. W 2010 roku budowano dużo mniej niż rok wcześniej, a w perspektywie - w miarę kończenia realizacji trwających inwestycji budowlanych - widać wyraźne zmniejszenie się poziomu inwestycji.


Trzeba tutaj brać tez pod uwagę, że z jednej strony początek okresu zimowego charakteryzujespadająca liczba przetargów na prace budowlano-remontowe. Segment prac budowlano-remontowych z wiadomych względów charakteryzuje się bardzo wysokimi wahaniami sezonowymi.


Faktem jest, że ilość przetargów w branży budowlanej w roku 2011 był gorszy niż w latach 2010 i 2008, a tylko niewiele lepszy niż w 2009, który uważany był za rok kryzysowy, pomimo osiągniętych pozytywnych wyników. Na szczęście ten tzw. kryzys, a raczej trafniej spowolnienie gospodarcze nie było tak poważne jak miało to miejsce np. w roku 2007. Niestety perspektywy w segmencie budowlanym nie wydają się dobre, a przedsiębiorstwa działające w tej branży niestety nie będą mogły liczyć na większe zyski ze współpracy z sektorem publicznym.


Zgodnie z przedstawioną przez eGospodarka statystyką, w skali rocznej spadło zapotrzebowanie na roboty instalacyjne wodno-kanalizacyjne i sanitarne (w 2011 roku spadek względem 2010 r. wyniósł 11,83%. Z informacji opublikowanych przez Urząd Zamówień Publicznych wynika, że w 2011 r. wartość udzielonych tzw. mniejszych zamówień publicznych spadła o 16%. Największy spadek został odnotowany w grupie wartości postępowań na roboty budowlane. Jest to efekt przede wszystkim mniejszych zamówień ze strony samorządów. Inwestycje w tej grupie były w dużej części finansowane przez środki unijne. Z uwagi na to, że cześć środków unijnych już zostało wykorzystanych, a inne ulegają już wyczerpaniu, ten czynnik zostanie mocno ograniczony w 2012 r. i najbliższych latach. Poprawa być może nastąpi dopiero po kolejnym uchwaleniu unijnego budżetu, czyli dopiero po roku 2014. Jednak w 2012r i w 2013r z pewnością należy się liczyć ze znacznymi ograniczeniami przetargów publicznych.


Dla branży instalacyjno-grzewczej może mieć to pośredni wpływ na sytuacje rynkową. Można stwierdzić, że na szczęście ten segment rynku budowlanego w mniejszym stopniu jest uzależniony od zamówień publicznych, chociaż redukcja realizowanych projektów w tzw. „obiektówkach” z pewnością jest związana przynajmniej w części z segmentem zamówień publicznych. Większa część realizowanych w branży projektów i usług jest oparta na prywatnych inwestorach – zarówno klientach indywidualnych, jak i deweloperach. Niemniej jednak negatywne zjawiska z całej branży budowlanej, mogą mieć przełożenie na siłę ekonomiczna inwestorów realizujących inwestycje instalacyjno-grzewcze.


Póki co, zgodnie z danymi przedstawionymi przez GUS, wzrost gospodarczy w 2011 roku wyniósł 4,3%, a produkcja sprzedana przemysłu w grudniu 2011 r. była o 7,7%. wyższa w porównaniu z grudniem 2010 roku ale o 4,6%. niższa niż w listopadzie 2011 r. Zgodnie z przedstawionymi wcześniej wynikami, budownictwo na razie ma się dobrze. Niemniej jednak należy pamiętać o tym, że na te dobre wyniki ma wpływ przede wszystko budownictwo obiektów infrastrukturalnych.


Poziom cen w budownictwie nie zmienił się w sposób znaczący . Wzrost cen w produkcji budowlano-montażowej był symboliczny i w 2011 roku wyniósł 1,0% w porównaniu do 2010 roku kiedy te sam wskaźnik zamknął się spadkiem o 0,7%. W najbliższym okresie, przedsiębiorcy prognozują nieco większy od prognozowanego miesiąc temu spadek cen robót budowlano – montażowych, niemniej jednak można założyć dalsza stabilizacje tych cen. Natomiast w branży można się spodziewać pewnych podwyżek, spowodowanych wysokim w ostatnich miesiącach kursem euro do złotówki. Co prawda obecnie kurs euro dość gwałtownie spada, ale można przyjąć, że część firm będzie chciała sobie w ten sposób powetować stary wysokości marzy która ponieśli w końcówce roku. Branża instalacyjno-grzewcza, opiera się w głównej części na budownictwie mieszkaniowym. Dlatego z tego względu warto się przyjrzeć wynikom mieszkaniówki, zarówno z uwagi na obecną sytuacje rynkową, jak też na możliwe scenariusze w przyszłości.


Zgodnie ze wstępnymi danymi opublikowanymi przez GUS, w 2011 r. oddano do użytku 131 721mieszkań, co oznacza 3,0% mniej niż w 2010 r. i 17,7% mniej niż w 2009 r. Dla przypomnienie, w pierwszych trzech kwartałach 2011 roku, wynik oddanych mieszkań kształtował się na poziomie o 10,6% mniejszym niż w analogicznym okresie 2010 r. oraz 24,0% mniejszym niż w analogicznym okresie 2009 r. Jest to oczywiście kontynuacja efektu spadku liczby rozpoczynanych budów w tamtym okresie połączonych z czasem realizacji inwestycji, ale warto zauważyć, że tendencja spadków kwartału na kwartał jest już coraz mniejsza. O tym, że możemy bardziej optymistycznie patrzeć na rozwój rynku w branży grzewczej w najbliższych 2-3 latach, może świadczyć ilość udzielanych pozwoleń na budowę oraz ilość rozpoczętych i będących w trakcie budów. Jak podaje GUS, w 2011 roku wydano pozwolenia na budowę ponad 184 tys. mieszkań, co stanowi o 5,2: więcej niż w 2010 roku. Również dała się zaznaczyć tendencja wzrostowa jeżeli chodzi o mieszkania, których budowę rozpoczęto w 2011 r. Było to ponad 162 tys. mieszkań, co daje wynik o 2,6% wyższy niż przed rokiem. Być może te wzrosty nie są zbyt oszałamiające, ale weźmy pod uwagę fakt, że jeszcze niedawno mieliśmy do czynienia z dużymi spadkami w tych dziedzinach. Dlatego fakt, że utrwaliło się tutaj pozytywne odwrócenie trendu, pozwala przypuszczać, że branża spowolnienie gospodarcze może przejść dużo łagodniej niż inne działy budownictwa.


Wiodącą rolę w ilości oddanych mieszkań mają, podobnie jak w poprzednim kwartale inwestorzy indywidualni, którzy w 2011 r. oddali do użytku 73 034 mieszkań, co stanowi 3,7% więcej niż rok wcześniej. Inwestorzy indywidualni osiągnęli 55,4% udziału w całkowitej ilości oddanych mieszkań. Deweloperzy w tym okresie oddali 50 187 mieszkań, tzn. o 6,2% mniej mieszkań niż przed rokiem, osiągając udział 38,1% w ilości oddanych mieszkań. W dalszym ciągu w regresie są spółdzielnie mieszkaniowe, ze spadkiem o 24,1% w odniesieniu do poprzedniego roku, i segment budownictwa społecznego, czynszowego i komunalnego ze spadkiem o 31,8 – 39,9% w stosunku do ubiegłego roku. W budownictwie developerskim nadal oddaje się do użytku w mniej mieszkań, popyt nie rośnie, sprzedaż mieszkań maleje, ale developerzy rozpoczynają coraz więcej mieszkań. Ciekawie wygląda statystyka rozpoczętych nowych budów i udzielanych pozwoleń na budowę w sektorze budownictwa mieszkaniowego, która od kilku miesięcy na trend wzrastający. W 2011 r. deweloperzy uzyskali pozwolenia na budowę 64 706 mieszkań, co stanowi wzrost o 19,2%, natomiast rozpoczęli budowę 64 706 mieszkań, co oznacza 2,7% wzrost w stosunku do 2011 r. Dla porównania inwestorzy indywidualni zanotowali liczbę 96 398 mieszkań nieznaczny spadek o 2,6% wydawanych pozwoleń na budowę, ale za to rozpoczęli 90 500 mieszkań, czyli o 4,7% więcej niż przed rokiem.


Warto tutaj zaznaczyć, że deweloperzy równocześnie zanotowali silny wzrost rozpoczynanych inwestycji już wiosną 2010 roku, co uwzględniając okres trwania procesu inwestycyjnego, możemy na wiosnę 2012 roku oczekiwać wzrostu oddawanych mieszkań w tej grupie inwestorów.
Jak już było wspomniane, Bardzo pozytywnym wynikiem, wskazującym na stałość utrzymującego się już od kilku miesięcy trendu, jest wzrost mieszkań, których budowę rozpoczęto, oraz wzrost liczby udzielanych pozwoleń na budowę. Liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto w 2011 r. wyniosła 162,2 tys., co oznacza wzrost o 2,6% w porównaniu do wyników w 2010 r.


W uzupełnieniu powyższych informacji, można jeszcze dodać, że w tym okresie, spółdzielnie mieszkaniowe uzyskały o 9,8% mniej pozwoleń na budowę, oraz rozpoczęły budowę o 51,3% mniej mieszkań. W grupie pozostałych inwestorów, tj. budownictwo komunalne, czynszowe i zakładowe, zanotowano spadki o 29% w ilości uzyskanych pozwoleń na budowę, ale osiągnięto wzrost o 20,4% w ilości mieszkań których budowę rozpoczęto.


Analizując te wyniki, można dojść do wniosku, że w dalszym ciągu postępuje polaryzacja w grupie inwestorów w budownictwie mieszkaniowym. Umacniają się inwestorzy i deweloperzy, natomiast tracą na znaczeniu silne wcześniej grupy inwestorów w postaci spółdzielni mieszkaniowych, które już od dawna są nazywane reliktem poprzedniej epoki, oraz, ze względów na cięcie kosztów budżetowych, budownictwo komunalne, zakładowe i społeczno-czynszowe.
Należy zwrócić uwagę na zwiększoną aktywność deweloperów. Co prawda, budownictwo indywidualne jest w dalszym ciągu dominujące z wynikiem uzyskanych 54% pozwoleń na budowę, to stale wzrasta liczba rozpoczynanych inwestycji i uzyskiwanych pozwoleń na budowę przez deweloperów. Deweloperzy zanotowali wciągu ostatnich 12 miesięcy największy postęp w porównaniu do wcześniejszego okresu. Przypomnijmy, że w grupie deweloperów uzyskano 81,7 tys. pozwoleniach na budowę. Co daje 19,2% wzrostu. Dla porównania, inwestorzy indywidualni w analogicznym okresie zanotowali spadek o blisko 2,6%.


Jest to oczywiście pozytywne zjawisko, ponieważ zwiększa potencjał i zapotrzebowanie na usługi instalacyjne i urządzenia grzewcze do budynków. Jednak, analizując sytuacje na rynku nieruchomości, osłabienie siły nabywczej potencjalnego klienta, m.in. przez wygaśnięcie programu „rodzina na swoim”, należy zwrócić uwagę na niebezpieczeństwo związane z utrzymaniem płynności finansowej części z deweloperów.


W dalszym ciągu czwarty kwartał 2011 charakteryzował się słabszą płynność finansową firm wykonawczych, instalatorskich i ogólnobudowlanych. Sygnalizują to przede wszystkim firmy handlowe, które zwracają uwagę na pogorszenie się dyscypliny płatniczej swoich odbiorców. Efektem tego jest słabsza płynność finansowa części zaopatrujących te firmy dostawców, w przypadku branży instalacyjno-grzewczej hurtowni instalacyjnych i punktów sprzedaży. Dotyczy to niestety tych firm, które chcą zrobić wynik „za wszelką cenę”. Z tego powodu, szereg firm, zarówno handlowych, jak i producentów, przyjęło pod koniec roku bardziej restrykcyjna politykę płatniczą w odniesieniu do swoich klientów. Efektem tego, były być może nieco słabsze obroty w tym czasie w porównaniu do potencjalnych możliwości, ale na pewno, wpłynęły pozytywnie na kondycje i bezpieczeństwo finansowe tych firm. Obserwując rozwój sytuacji, trudno się oprzeć wrażeniu, że wiosna 2012 r. może być ze względu na trudności płatnicze ze strony klientów trudna. Z opinii uczestników rynku wynika, że zatory płatnicze są, ale pojawiają się w wyniku sprzedaży „za wszelką cenę” i braku nadzoru nad dłużnikami.